Pomyślałem, że nie zaszkodzi sobie od czasu do czasu czegoś takiego napisać. Choćby dla samego siebie, bo raczej nie bardzo mam z kim porozmawiać o tych książkach
No więc takie krótkie podsumowanie literatury, przez którą przedarłem się przez ostatnie... hmmm, 2-3 tygodnie? Nie pamiętam xD Nie ma tego dużo.
1. Phillip K. Dick - "Valis"
Pisałem o tym już w poprzednim journalu, i chyba nie mam nic do dodania. W każdym razie książka jest pogięta na wszystkie możliwe sposoby i naprawdę ciężko stwierdzić, czy posiada sens. Jeśli mogę ją komuś polecić, to chyba tylko tym, którzy lubią literaturę dziwną i niezrozumiałą. Ale i tak może być ciężko.
2. Winston Groom - "Forrest Gump".
Kto nie zna Forresta Gumpa? Siedzący na ławce, obdarzony krótko przystrzyżonymi włosami i głupawą miną Tom Hanks, mówiący "życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz na co trafisz". Film na podstawie księżki to jedno z arcydzieł kino - przepiękny, wzruszający melodramat (z mnóstwem wątków komediowych) o spełnianiu marzeń. A jak prezentuje się literacki pierwowzór?
Słabiej. Tym, co najbardziej kłuje w oczy, jest wszechobecna przesada i często brak realizmu. Czego ten Forrest nie robi! Leci w kosmos, trafia do niewoli wśród ludożerców, nosi na rękach nagą Rachel Welsh.
Książka nie była zła. Ba, jest naprawdę przyjemną literaturą. Przyjemną literaturą, z której powstało filmowe arcydzieło. Warto ją przeczytać, ale dużo bardziej polecam film.
3. Stephen King - "Christine"
No i w tym momencie muszę się głęboko zastanowić, co właściwie chcę tu napisać...
Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z twórczością Kinga, słynnego pisarza horrorów. Oglądałem dwa filmowe arcydzieła na podstawie jego powieści - "Zieloną Milę" i "Skazanych na Shawshank", ale to nie były horrory. Dużo słyszałem o tym, jakie to ciarki mogą człowiekowi przechodzić po plecach podczas ich czytania. No i w końcu jakiś znalazłem. "Christine".
Tytuł nie odnosi się, jakby się zdawało, do jakiejś pięknej dziewczyny, a do samochodu. Samochodu, przez który wiele razy włosy stawały mi dęba na głowie.
Nie będę opisywał fabuły. Zamiast tego skupię się na tym, co ta książka budzi u czytelnika. STRACH. PRZERAŻENIE.
W wielu momentach miałem okropne dreszcze. Czasami chciałem przestać to czytać, nie chciałem wiedzieć, co będzie dalej, nie chciałem wiedzieć jak ci ludzie będą cierpieć. Ale nie mogłem - to cholerstwo jednak wciągało. Ta powieść zrobiła mi z mózgu trzęsącą się galaretę, a pod koniec czułem się, jakby ktoś wylał mi na niego wiadro lodowatej wody. Po prostu mnie zmroziło. Uroniłem nawet parę łez.
Skończyłem ją jakieś dwie godziny temu. I miałem niesamowitą ochotę... coś zrobić po prostu. Żeby się otrząsnąć. Gdybym palił papierosy, wypaliłbym chyba ze dwie paczki. Zdecydowałem się obejrzeć odcinek House'a. Trochę pomogło. No i teraz piszę ten tekst, co też mnie nieco uspokoiło.
Podsumowując, czytanie "Christine" było przeżyciem, którego długo nie zapomnę. A chciałbym. Mimo wszystko książka jest świetna, trzyma w napięciu jak nic innego i przeraża do szpiku kości. Ale nie jestem pewien, komu mógłbym ją polecić. Chyba tylko ludziom, którzy lubią się bać. Ja nie lubię, i może dlatego był to dla mnie taki szok...








--
656 COMICS @ INDYPLANET
--
~Did you hear me, Butterfly?
Miles to go before you sleep~
--
~Did you hear me, Butterfly?
Miles to go before you sleep~
--
All that we see or seem is but a dream within a dream.
--
> Hakuna Matata <
--
♪♫We met, we laughed, we held on fast, and then we said goodbye...♪♫
--
I accept illustrations, model sheets, masks, sculptures and cosplay commissions!
fall in love
--
Spread your wings and fly away
Fly away far away ~
Previous Page12Next Page